420Market.pl - Oficjalny sklep najpopularniejszego portalu konopnego w Polsce - FaktyKonopne.pl

Indica vs Sativa — dlaczego ten podział wprowadza w błąd

Porównanie odmian konopi Sativa, Hybryda i Indica na tle dnia i nocy. Po lewej stronie wysoka, rozłożysta Sativa w dziennym świetle z chmurami na niebie. W środku hybryda, łącząca cechy obu odmian. Po prawej mniejsza, zwarta Indica na tle nocnego nieba z widocznym księżycem

Indica relaksuje, sativa pobudza. Trudno o twierdzenie o konopiach powtarzane częściej — trafiło do menu dyspensarii, do opisów nasion, do tysięcy artykułów i do potocznej wiedzy. Jest przy tym jednym z najgorzej udokumentowanych. Kolejne analizy genetyczne i chemiczne z ostatniej dekady zgodnie pokazują, że etykieta „indica” lub „sativa” niewiele mówi o tym, co dana roślina zawiera.

Ten tekst nie jest o tym, która jest lepsza. Jest o tym, dlaczego pytanie postawione w ten sposób prowadzi donikąd — i co warto sprawdzać zamiast tego.

Skąd wziął się ten podział

Warto zacząć od tego, że podział nigdy nie dotyczył działania.

Nazwę Cannabis sativa nadał roślinie Karol Linneusz w 1753 roku, opisując konopie uprawiane w Europie na włókno i nasiona. Trzydzieści dwa lata później Jean-Baptiste Lamarck zaproponował odrębny gatunek Cannabis indica dla roślin przywiezionych z Indii — niższych, gęściej ulistnionych, o szerszych listkach i innym cyklu dojrzewania.

Zestawienie pokroju roślin konopi: wysoka o wąskich listkach, forma pośrednia i niska o szerokich listkach

Było to rozróżnienie botaniczne i geograficzne: pokrój rośliny, kształt listków, czas kwitnienia, pochodzenie. Ani Linneusz, ani Lamarck nie pisali o tym, jak która działa. Przypisanie etykietom właściwości „relaksująca” i „pobudzająca” nastąpiło dwieście lat później, w obiegu hodowlanym i handlowym drugiej połowy XX wieku, i nigdy nie zostało oparte na badaniach.

Osobno funkcjonuje Cannabis ruderalis — forma dzika, niska, o krótkim cyklu, ceniona w hodowli za cechę automatycznego kwitnienia niezależnego od długości dnia. W handlowym podziale na indicę i sativę praktycznie nie występuje.

Co pokazała genetyka

Pierwsze systematyczne sprawdzenie przyszło w 2015 roku. Zespół Sawlera przeanalizował markery genetyczne w kilkuset próbkach i porównał je z deklarowanym pochodzeniem. Wynik miał dwie warstwy:

  • Konopie włókniste i odurzające rozdzielają się wyraźnie. To rozróżnienie ma solidne podstawy genetyczne.
  • Deklarowana proporcja indica/sativa koreluje z genomem tylko umiarkowanie. Rośliny opisane jako „w stu procentach indica” regularnie okazywały się genetycznie bliższe próbkom opisanym jako sativa — i odwrotnie.

Kolejne analizy, w tym prace Lyncha i współpracowników z 2016 roku, potwierdziły ten obraz. Główna przyczyna jest prozaiczna: kilkadziesiąt lat intensywnego krzyżowania. Praktycznie wszystko, co dziś jest w obrocie, to hybryda o złożonym rodowodzie. Czyste populacje regionalne, od których cały podział się zaczął, są rzadkością nawet w kolekcjach nasiennych — a deklaracja „70% indica” w opisie handlowym to zwykle wynik prześledzenia rodowodu wstecz i zsumowania etykiet z poprzednich pokoleń, a nie rezultat badania.

Co pokazała chemia

Genetyka to jedno, ale można zapytać prościej: czy próbki opisane jako indica różnią się składem od tych opisanych jako sativa? Bo to skład decyduje o czymkolwiek.

Elzinga i współpracownicy (2015) porównali profile kannabinoidowe i terpenowe z etykietami. Zgodności nie stwierdzili.

Jikomes i Zoorob (2018) przeanalizowali kilkadziesiąt tysięcy wyników laboratoryjnych produktów z rynku amerykańskiego. Zawartość kannabinoidów układała się w kilka wyraźnych grup — ale grupy te nie pokrywały się ani z nazwami odmian, ani z podziałem na indicę i sativę. Produkty o tej samej nazwie handlowej różniły się między sobą znacznie.

Watts i współpracownicy (2021) w Nature Plants znaleźli natomiast pewien sygnał — i to on jest najciekawszy w całej sprawie. Etykiety okazały się słabo powiązane ze zmiennością w genach syntaz terpenowych. Próbki opisane jako indica częściej miały wyższy udział mircenu, opisane jako sativa — farnezenu i bergamotenu.

Tylko że to nie są terpeny, o których mówi popularna teoria. Etykieta niesie więc jakąś informację chemiczną, ale słabą, dotyczącą zapachu, a nie działania, i wyjaśniającą niewielką część rzeczywistej zmienności. Autorzy podsumowali to jednoznacznie: etykiety w obecnej formie nie oddają rzeczywistego zróżnicowania rośliny.

Co z tego podziału jednak zostaje

Byłoby przesadą powiedzieć, że rozróżnienie jest bezwartościowe. Ma realną treść — tylko w innym miejscu, niż się je stosuje.

cechatyp „indica” (szerokolistny)typ „sativa” (wąskolistny)
pokrój roślinyniższa, zwarta, rozgałęzionawyższa, luźniejsza, smuklejsza
listkiszerokiewąskie
czas kwitnieniakrótszydłuższy
pochodzenie regionalneAzja Środkowa i Południowastrefy równikowe

Dla hodowcy planującego uprawę są to informacje konkretne i użyteczne — wysokość rośliny i długość cyklu decydują o powodzeniu przedsięwzięcia. W botanice używa się dziś zresztą precyzyjniejszych określeń: typ szerokolistny i wąskolistny, właśnie po to, żeby oderwać opis morfologii od skojarzeń z działaniem.

Dla kogoś, kto pyta „jak to działa”, ta tabela nie zawiera odpowiedzi. Pokrój rośliny nie determinuje jej składu chemicznego.

Dlaczego mit jest tak trwały

Dwie rzeczy podtrzymują ten podział mimo dowodów.

Pierwsza to samopotwierdzanie. Etykieta ustawia oczekiwanie, a oczekiwanie mierzalnie zmienia relacjonowane doznania — to jedno z najlepiej udokumentowanych zjawisk w badaniach nad percepcją, niezależnie od tego, czego dotyczą. Kto sięga po coś opisanego jako „indica na wieczór”, z dużym prawdopodobieństwem odnotuje wieczorne wyciszenie i uzna etykietę za potwierdzoną. Krąg się zamyka i nie wymaga żadnej chemii.

Druga to wygoda handlowa. Dwa słowa porządkują ofertę i pozwalają szybko coś doradzić. Skala złożoności, którą zastępują — kilkadziesiąt związków w zmiennych proporcjach, różnych w każdej partii — nie mieści się w żadnym menu. Nic dziwnego, że uproszczenie się utrzymuje.

Co jest lepszym opisem

W literaturze naukowej i coraz częściej w praktyce zastępuje się etykiety pojęciem chemotypu, czyli rzeczywistego profilu chemicznego konkretnej partii. Składają się na niego dwie warstwy:

  • proporcja kannabinoidów — przede wszystkim stosunek THC do CBD, oznaczany laboratoryjnie dla danej serii;
  • profil terpenowy — które związki zapachowe dominują i w jakich proporcjach.

To opis mierzalny, powtarzalny i odnoszący się do konkretnego opakowania, a nie do nazwy odziedziczonej po rodowodzie. W polskim obrocie aptecznym produkty konopne opisywane są właśnie tak — zawartością THC i CBD, oznaczoną dla danej serii, a nie przynależnością do indiki czy sativy.

Warto przy tym zachować ostrożność także wobec terpenów. Popularna wersja „ten terpen daje taki efekt” ma nie więcej podstaw niż podział na indicę i sativę — kontrolowane badania nad tym mechanizmem wypadły negatywnie. Rozkładamy to na czynniki w przewodniku po terpenach konopnych.

Najczęstsze pytania

Czyli indica i sativa to to samo?

Nie. To dwie realne, opisane formy rośliny, różniące się pokrojem, kształtem listków i długością cyklu. Rzecz w tym, że po dziesięcioleciach krzyżowania niemal wszystko w obrocie jest hybrydą, a te cechy morfologiczne nie przekładają się na skład chemiczny.

Dlaczego sklepy i katalogi nadal używają tych określeń?

Bo są utrwalone, wygodne i klienci ich szukają. Zmiana wymagałaby przebudowy sposobu opisywania całej kategorii, a przy okazji odebrania sprzedawcom prostego narzędzia. Deklaracje w rodzaju „60% indica” pochodzą przy tym z rodowodu, nie z analizy laboratoryjnej.

Co ma znaczenie, skoro nie etykieta?

Skład oznaczony dla konkretnej partii — zawartość kannabinoidów i profil terpenowy — oraz świadomość, że ta sama nazwa handlowa potrafi różnić się między seriami. W przypadku produktów wydawanych na receptę o wyborze i tak decyduje lekarz, na podstawie oznaczeń z opakowania, a nie nazwy odmiany.

Czy hybryda to coś pośredniego?

„Hybryda” opisuje pochodzenie, nie właściwości — i skoro praktycznie wszystko jest dziś hybrydą, słowo to niesie bardzo mało informacji. Podawana obok proporcja procentowa to podsumowanie rodowodu, a nie wynik pomiaru.

Źródła

  • Sawler J, Stout JM, Gardner KM i wsp. The Genetic Structure of Marijuana and Hemp. PLoS ONE, 2015 — PMC4574969
  • Lynch RC, Vergara D, Tittes S i wsp. Genomic and Chemical Diversity in Cannabis. Crit Rev Plant Sci, 2016.
  • Elzinga S, Fischedick J, Podkolinski R, Raber JC. Cannabinoids and Terpenes as Chemotaxonomic Markers in Cannabis. Nat Prod Chem Res, 2015.
  • Jikomes N, Zoorob M. The Cannabinoid Content of Legal Cannabis in Washington State Varies Systematically Across Testing Facilities and Popular Consumer Products. Sci Rep, 2018.
  • Watts S, McElroy M, Migicovsky Z i wsp. Cannabis labelling is associated with genetic variation in terpene synthase genes. Nat Plants, 2021.
  • Piomelli D, Russo EB. The Cannabis sativa Versus Cannabis indica Debate: An Interview with Ethan Russo. Cannabis Cannabinoid Res, 2016 — PMC5576603

Tekst ma charakter informacyjny i dotyczy botaniki oraz chemii rośliny. Nie jest poradą medyczną ani opisem działania jakiegokolwiek produktu. Konopie do celów medycznych są w Polsce wydawane wyłącznie na podstawie recepty, a o zasadności ich zastosowania decyduje lekarz. 420Market nie prowadzi sprzedaży produktów leczniczych ani konopi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Menu