
Mircen to zwykle najobficiej występujący terpen w konopiach, a przy okazji bohater dwóch najbardziej wytrwałych mitów tej branży. Oba są powtarzane od kilkunastu lat w setkach tekstów. Oba dają się prześledzić do źródła — i to źródło okazuje się zaskakująco wątłe.
Spis treści ▼
Czym jest mircen
β-mircen to monoterpen o wzorze C10H16, wrzący w okolicach 167 °C. Zapachowo jest ziemisty i ziołowy, z wyraźną nutą owocową i lekką goryczką — trudniej go opisać niż limonen czy pinen, bo rzadko występuje samotnie i zwykle stanowi tło dla innych.

W przyrodzie jest wszechobecny. Najwięcej mówi jednak jedno konkretne miejsce jego występowania: olejek chmielowy składa się z mircenu nawet w połowie. To nie przypadek — chmiel (Humulus lupulus) i konopie (Cannabis sativa) należą do tej samej rodziny botanicznej Cannabaceae. Są roślinnymi kuzynami i mają wspólne dwa wiodące terpeny: mircen oraz humulen. Jeśli kiedykolwiek zwróciło Twoją uwagę, że świeżo otwarta paczka chmielu pachni znajomo, to właśnie dlatego.
Poza tym mircen znajdziesz w trawie cytrynowej, liściu laurowym, tymianku, werbenie i w skórce mango.
Najczęstszy terpen w konopiach
W analizach profili terpenowych mircen wychodzi na pierwsze miejsce częściej niż jakikolwiek inny związek. W wielu odmianach stanowi ponad dwadzieścia procent całej frakcji terpenowej, a w skrajnych przypadkach ponad połowę. Skoro cała frakcja to zwykle 0,5–3,5 procent masy suchego kwiatostanu, w praktyce mówimy o wartościach rzędu setnych do dziesiątych części procenta masy.
Ta liczba — udział mircenu we frakcji — jest ważna dla zrozumienia pierwszego mitu.
Mit pierwszy: magiczny próg 0,5 procenta
Twierdzenie brzmi tak: odmiana zawierająca powyżej 0,5 procenta mircenu daje efekt sedatywny i „przyklejenia do kanapy”, a poniżej tego progu — pobudzający. Liczba jest podana z pozorną precyzją, powtarzana w tysiącach tekstów, tabel i opisów produktów.
Nie stoi za nią żadna publikacja. Trop prowadzi do wypowiedzi przedstawiciela jednego z kalifornijskich laboratoriów analitycznych z połowy poprzedniej dekady — wypowiedzi, która nigdy nie została opisana w formie badania, nie zawierała metodologii i nie doczekała się niezależnego potwierdzenia. Kolejne teksty cytowały ją nawzajem od siebie, aż nabrała statusu wiedzy powszechnej.
Nie znaczy to, że twierdzenie jest na pewno fałszywe. Znaczy, że nie zostało sprawdzone — a to inny status niż „udowodnione”, pod jakim zwykle jest podawane. Do tego dochodzi problem ogólniejszy: kontrolowane badania nad tym, czy terpeny w ogóle modyfikują działanie THC na poziomie receptorów, wypadły negatywnie. Piszemy o nich szerzej w przewodniku po terpenach konopnych.
Mit drugi: mango
Druga wersja tej samej historii mówi, że zjedzenie mango zwiększa lub przedłuża działanie THC, ponieważ owoc zawiera mircen. Sprawdźmy każde ogniwo tego rozumowania.

- Mircen w mango faktycznie jest — to prawdziwa część historii. Występuje jednak głównie w skórce i w ilościach śladowych; miąższ zawiera go niewiele.
- Droga podania jest inna. Związek przyjęty doustnie przechodzi przez wątrobę, zanim trafi do krążenia ogólnego. Wszystkie rozważania o terpenach w konopiach dotyczą wdychania.
- Nikt tego nie zbadał. Nie istnieje badanie sprawdzające wpływ spożycia mango na działanie THC. Zero prac, także negatywnych.
Historia jest trwała, bo jest przyjemna i łatwa do sprawdzenia „na sobie” — a to akurat najgorszy możliwy dowód, bo oczekiwanie samo w sobie zmienia relacjonowane odczucia.
Co pokazały badania na zwierzętach
Mircen ma za sobą realną literaturę przedkliniczną. W badaniach na myszach opisano po jego podaniu efekty przypominające uspokojenie i wydłużenie snu wywołanego barbituranami (do Vale i wsp., 2002), a także działanie przeciwbólowe zależne od receptorów α2-adrenergicznych (Rao i wsp., 1990).
Te prace istnieją i są rzetelne. Problemem jest przełożenie. Dawki w takich badaniach sięgają rzędu 100–200 miligramów na kilogram masy ciała, podawanych dootrzewnowo lub doustnie. Dla człowieka ważącego 70 kilogramów byłby to odpowiednik od siedmiu do czternastu gramów czystego mircenu. Porcja 0,2 grama suszu o dwuprocentowej zawartości terpenów, w której mircen stanowiłby nawet połowę frakcji, zawiera go około dwóch miligramów. Różnica przekracza tysiąckrotność.
Rzecz, o której w opisach mircenu prawie się nie pisze
Amerykański National Toxicology Program przeprowadził dwuletnie badanie rakotwórczości β-mircenu na szczurach i myszach, podając go dożołądkowo. Stwierdzono zwiększoną częstość nowotworów nerki i wątroby, a w konsekwencji Kalifornia wpisała β-mircen w 2015 roku na listę Proposition 65 — rejestr substancji objętych obowiązkiem ostrzegania.
Kontekst jest tu równie ważny jak sam fakt. Badanie prowadzono przy dawkach rzędu setek miligramów na kilogram masy ciała dziennie, przez dwa lata, przy podaniu dożołądkowym — czyli w schemacie, który z żadnym realnym narażeniem człowieka się nie pokrywa. Ten sam związek jest jednocześnie dopuszczonym aromatem spożywczym w ilościach stosowanych w żywności. Przełożenie tych wyników na śladowe ilości wdychane nie zostało ustalone w żadną stronę.
Przytaczamy to nie po to, żeby straszyć, tylko dlatego, że w tekstach o mircenie regularnie pojawiają się wyniki przedkliniczne przedstawiane jako zalety — i wypada zachować symetrię. Jeśli badania na gryzoniach mają być argumentem, to muszą nim być w obie strony.
Gdzie poczujesz mircen
Najczystszą lekcją są szyszki chmielu — mircen i humulen w naturalnym zestawieniu, bez niczego innego w tle. Trawa cytrynowa daje z kolei mircen na tle citralu, co zupełnie zmienia jego odbiór. Oba zioła bywają u nas czasowo niedostępne; aktualny stan sprawdzisz w przewodniku po ziołach do waporyzacji, gdzie opisaliśmy wszystkie gatunki z asortymentu wraz z profilami zapachowymi.
Najczęstsze pytania
Czy wysoka zawartość mircenu oznacza odmianę typu indica?
Korelacja jest, ale słabsza, niż się przyjmuje. Analizy porównujące etykiety handlowe z profilami chemicznymi pokazują, że próbki opisane jako indica częściej mają profil mircenowy — jednak sam podział na indicę i sativę słabo odpowiada rzeczywistej chemii rośliny. Rozwijamy to w tekście indica vs sativa.
Czy mircen jest psychoaktywny?
Nie wiąże się z receptorami kannabinoidowymi. W badaniach sprawdzających, czy modyfikuje sygnał THC na receptorach CB1 i CB2, nie wykazano takiego wpływu.
Dlaczego stary susz pachnie inaczej?
Bo mircen jest lekki i lotny, więc ubywa go najszybciej. Po kilku miesiącach w profilu zostają przede wszystkim cięższe seskwiterpeny, stąd wrażenie zapachu „płaskiego” i siankowego. Tempo tego procesu zależy od szczelności, światła i temperatury — piszemy o tym w tekście o tym, jak przechowywać susz.
Źródła
- do Vale TG, Furtado EC, Santos JG, Viana GSB. Central effects of citral, myrcene and limonene, constituents of essential oil chemotypes from Lippia alba. Phytomedicine, 2002.
- Rao VS, Menezes AM, Viana GS. Effect of myrcene on nociception in mice. J Pharm Pharmacol, 1990.
- National Toxicology Program. Toxicology and Carcinogenesis Studies of β-Myrcene in F344/N Rats and B6C3F1 Mice. NTP TR 557, 2010.
- OEHHA, Kalifornia. Chemicals Listed Effective March 27, 2015 as Known to the State of California to Cause Cancer: β-Myrcene.
- Santiago M, Sachdev S, Arnold JC i wsp. Absence of Entourage… Cannabis Cannabinoid Res, 2019 — PMID 31559333
Tekst ma charakter informacyjny i dotyczy chemii roślin. Przywołane badania nie są zaleceniem stosowania czegokolwiek w celach zdrowotnych ani obietnicą jakiegokolwiek efektu. 420Market nie prowadzi sprzedaży produktów leczniczych ani konopi.


